29.08 (piątek) 2014, godz. 19 00 – Marian Kasperczyk BACK TO FRONT PAINTING


 

Marian Kasperczyk urodził się w 1956 roku w Oświęcimiu.
W latach 1976-78 studiował na Akademii Sztuk Pięknych
w Katowicach, w okresie 1979-81 na ASP w Krakowie.
Dyplom na Wydziale Grafiki w pracowni prof. Andrzeja Pietscha.
Od roku 1981 mieszka i pracuje w Paryżu.
W 1988 roku opracowuje własną technikę malarską
zwaną Back to Front / od Tyłu do Przodu.
Polega ona na przeciskaniu farby akrylowej
poprzez niezagruntowane płótno – obraz
powstaje na jego tylnej stronie.
Wystawy (wybór):
1990 – Espace Procréart, Paryż, Francja
1991 – Art Cologne Gareia ‚6’, Kolonia, Niemcy
1994 – Lavoir Moderne, Paryż, Francja
1994 – Centre d’Art ‚Kronika’, Bytom, Polska
1995 – Centre d’Art EPAC, Saint-Germain-en-Laye, Francja
1998 – Galeria BWA, Poznań, Polska
2002 – Galeria BWA, Lublin, Polska
2003 – Lavoir Moderne, Paryż, Francja
2008 – Galerie Michaux, Paryż, Francja
2004 – Espace 40 ‚Nouvelles Différences’, Paryż, Francja
2008 – Galerie Michaux, Paryż, Francja
2011 – Galerie Roi Doré, Paryż, Francja
2012 – St Julien en Limousin, Francja
2012 – OdraZoo, Szczecin, Polska
2013 – Galerie Roi Doré, Paryż, Francja
 

Malarstwo peryferyjne… na obrzeżach sztuki.

 

Obrzeża, okolice, peryferie… Niby zbiór synonimów, a jednak nie do końca, niezupełnie tak. Cykl niewielkich rozmiarów, monochromatycznych kompozycji „malowanych od tyłu”, autorstwa Mariana Kasperczyka nosi tytuł „Malarstwo peryferyjne” i nie ma w tym zapewne przesady. Peryferie kojarzą się fatalnie z tym, co odrzucone, niechciane, niedoskonałe, chropawe, zaniedbane, zapomniane, ostatecznie nieznane, bo niegodne owego wnikliwego, dogłębnego poznania. Malowanie „od tyłu” – prowokuje jeszcze gorsze skojarzenia, z działaniem nie do końca poważnym i zapewne „niegodnym” uznanego, cenionego artysty, a (jak na ironię) Kasperczyk do grona „uznanych”, cenionych i znanych – od lat wielu (niezależnie od jawnej pogardy dla statusu, skazanego na pomnik „mistrza”) należy.

W kulturze masowej, kreowanej przez media i mieszczańskie zamiłowanie do „wartościowych”, a więc spełniających określone kryteria dzieł sztuki – liczy się tylko centrum i nie ma większego znaczenia, czy jest to centrum handlowe, centrum uwagi, centrum sportu i rekreacji… centrum wystawiennicze, targowe, ekspozycyjne.
Centrum – zawsze na tak zwanym „topie”. Centra rozrastają się niepomiernie, ale to właśnie na peryferiach, na obrzeżach, w okolicach – dzieje się to, co istotne, niepowtarzalne, wyjątkowe. To tutaj rozstrzygają się losy awangardy, tutaj artyści rzucają wyznawanie zbiorowości, tutaj też dokonuje się odkryć formalnych, prowadzi eksperymenty, denerwuje i prowokuje (przyzwyczajonego do służebności sztuk wszelakich) odbiorcę.W centrum – tradycyjne malarstwo sztalugowe. Na obrzeżach jakieś „Back to front painting”, tworzone mozolnie i z pasją, przy pomocy narzędzi godnych pracownika ekipy remontowej, czy malarza pokojowego lub (o zgrozo!) rzemieślnika.
Podejmując dyskurs z widzem (malarstwo sztalugowe okazuje się takim rodzajem osobistego kontaktu artysty z odbiorcą) twórca umieszcza w centrum zainteresowania obserwatora konkretny obiekt, zwracając zwykle uwagę bywalca galerii na jakieś szczególne, ważne dla siebie przesłanie, określające jego (malarza) estetyczny lub filozoficzny program, jego (jakże wyjątkowy, indywidualny) sposób interpretacji świata. Tak, więc obraz, niezależnie od tego, czy środkiem ekspresji okazuje się kolor, czy intensywność, wyrazistość rysunku, czy dramaturgiczne spięcie, kontrast między fakturą i płaszczyzną połyskliwą, gładką, czy wreszcie celowo pozostawiony fragment chropawego, niezamalowanego płótna, będący sam w sobie intrygującym przesłaniem – zawsze pozostaje w centrum owego mikrokosmosu, jakim dla wrażliwego widza okazuje się ekspozycja.
Co zatem mieści się na peryferiach, na owych obrzeżach dzieła lub może inaczej – na obrzeżach artystycznego działania, tradycyjnej, epatującej doskonałością klasycznego warsztatu – sztuki? Na obrzeżach malowane od tyłu obrazy. Szalone i niekonwencjonalne jak nonszalanckie gesty bohaterów komedii Monty Pythona „Towarzystwo niemądrych kroków”. Tam kroki nie służyły pokonywaniu przestrzeni. Tutaj (w przypadku kompozycji malarskich Kasperczyka) gest okazuje się czynnością równie umowną i surrealnie absurdalną. Portrety, kwiaty, ślady dziwacznych faktur i przedmiotów – raz są, a raz ich nie ma. Obraz przestaje być „ładnym przedmiotem” do wnętrza, stając się raz ulotnym, nietrwałym wizerunkiem, odwzorowaniem umownie traktowanej twarzy, czy rośliny, kiedy indziej (przy innym oświetleniu) dobrze naciągniętym na (zwykle metalowej) ramie płótnem, które nie tylko trudno wpisać w tradycję, estetykę i historię sztuki, ale także (bez posądzenia o dziwactwo, czy ekscentryzm) umieścić na ścianie.
W drugiej połowie XX wieku, u schyłku lat osiemdziesiątych, kiedy to wydawało się, że eksperymenty formalne w plastyce mamy już za sobą, a malarstwo gestu stało się najbardziej nonszalancką i radykalną (obok ekspresji „młodych dzikich”) formą artystycznego wyrazu, kiedy to „na salonach” zaczął dominować postmodernizm, a w pejzażu europejskich miast zakorzeniło się graffiti, zyskując ambitny status prawdziwej „sztuki ulicy” – Marian Kasperczyk podejmuje swoisty eksperyment (trwający po dziś dzień), stosując wymyśloną przez siebie technikę, nazywaną (dość prowokacyjnie) działaniem „Back to Front”. Dosłownie: „Z tyłu do przodu”, co nie oznacza jednak malowania „wspak”, czy prostego utrwalania wizerunku przedmiotu na lewej, zwykle niewidocznej dla widza stronie płótna. Co gorsza Kasperczyk nie maluje, a przeciska, przepycha farbę przez płótno, tworząc w ten sposób szczególnie ulotne i niejednoznaczne wizje portretów i przedmiotów. W efekcie wydaje się, że artystę interesuje to wszystko, co mieści się poza, jakby na peryferiach, a więc w sferze niedookreślonej obrazu, w przestrzeni zaaranżowanej gdzieś w głębi, tak by zapis dokonany na płótnie stanowił syntezę tego, co rozegrało się lub może dokonało poza ramą, czy wydzielonym kadrem, płaszczyzną kompozycji.
Technika stosowana i doskonalona w kolejnych pracach Kasperczyka, polegająca na przesączaniu, przeciskaniu farby przez luźne, bo nie sklejone gruntem sploty materii – daje szansę na pokazanie odwrotności procesu twórczego, kreacji, który w istocie polega na pozostawianiu fragmentarycznych, peryferyjnych wobec tradycyjnie pojmowanego malarstwa – śladów, zarysów twarzy, obiektów, kwiatów, czy pozbawionych waloru fizyczności – symbolicznych, metaforycznych przedmiotów. Nie ma tu oczywiście miejsca na jakąś wyszukaną ornamentykę, na tak lubianą przez humanistów narracyjność, ale właśnie z powodu owej oszczędności, ascezy – każdy z utrwalonych obiektów nabiera waloru symbolu. W konsekwencji pobrzmiewają tu zarówno echa sztuki ubogiej, nawiązującej do źródeł wszelkiej malarskiej ekspresji jak i sztuki niezwykle radykalnej w doborze narzędzi i środków wyrazu (tylko farba, płótno i pędzel, nierzadko wałek i szczotki malarskie), sztuki unikającej zarówno zbędnej dosadności, jak i wszelkiego rodzaju patosu, czy retoryki.
Szczególną rolę odgrywa tu światło, które dzięki fakturze, niepowtarzalnej konstrukcji obrazów ulega rozproszeniu, podczas gdy portret – swoistej atomizacji, rozbiciu. Rozpoznawalna twarz, nawiązująca do znanej z pop kultury serigrafii – staje się lekka, ledwie zaznaczona, sugerując kruchość, nietrwałość, pozostawionego przez człowieka śladu obecności, owego niemal koronkowego, misternego, delikatnego wizerunku. Któryś z krytyków napisał o „ukrytej obecności figuracji”, o stawaniu się obrazu na oczach widza, o akcie twórczym, którego można być świadkiem, obserwując zmianę oświetlenia, lub – eksperymentując ze światłem.
Krytyka Kasperczyka nie kocha. Nie ma w jego sztuce narracji, nie ma czytelniej symboliki, nie ma nawet doskonałości rozwiązań formalnych, bo nie ma punktu odniesienia, konwencji do której bezpiecznie można by się odnieść, odwołać. W malarstwie Kasperczyka jest tylko Kasperczyk. W przypadku artysty doskonalącego wymyśloną przez siebie formę ekspresji – dużo to i bardzo niewiele zarazem. Dużo, bo trudno Kasperczyka powielać, naśladować, kopiować, powtarzać. Niewiele, bo gdzie mu tam do owych akademików i mistrzów, już za życia skazanych na pomnik. Tak, więc niby w Paryżu, ale jeszcze nie w Luwrze, niby we własnej pracowni, ale tak właściwie w przerobionej na użytek artystycznych działań – knajpie, niby w pełnym świetle, ale jeszcze nie w świetle reflektorów, nie na wielkiej scenie, a w teatrum własnym, osobnym, gdzie jest się specjalistą nie tyle od kreowania tak zwanego wizerunku, ile od przepychania farby przez płótno, czyli od (jak sam nazywa to z wdziękiem) po prostu „mokrej roboty”. A jednak… Świat Kasperczykiem podszyty okazuje się delikatny i piękny, nieskażony dotknięciem obcej ręki, poetycki, jedyny, urokliwy… To świat prawdziwego artysty, enklawa monochromatycznych szarości, bieli i rozświetlonych, pastelowych aż po róż czerwieni – przeciwstawiona jarmarcznej urodzie globalnego hipermarketu.
 

Małgorzata Dorna

Music Festival & Master Class Piła 16-23.08.2014

NIEDZIELA 17.08 2014 GODZ.18.30
KONCERT SPECJALNY – EVA BINDERE – SKRZYPCE – TATIANA PAVLICHUK – FORTEPIAN
Mikhail Shukh – De Profundis, Maurice Ravel – Jeux d’eau, Alexander Skriabin – Sonata nr 5, op.5, Maurice Ravel – Sonata na skrzzypce i fortepian a-moll op. Post., Alfred Shnittke – Sonata na skrzypce i fortepian nr 1.

PONIEDZIAŁEK 18.08 2014 GODZ.18.30
Bogumił Hausenplas 26.09.1994 – wiolonczela/cello – Jan Sebastian Bach – III Suita C-dur BWV 1009 Prelude
Celina Kotz 17.05.1994 – skrzypce/violino – Jan Sebastian Bach – II Partita d-moll BWV 10034 Chaccona
Adam Mazurek 28.04. 1994 – wiolonczela/cello – Alfred Piatti – Kaprys nr 7
Agata Nowak 06.05.1992 – skrzypce/violino – van Beethoven – Sonata na fortepian i skrzypce op. 12 nr 1, cz. I Allegro con brio, cz. II Andante con moto, cz.II Rondo, Allegro – fortepian Tatiana Pavlichuk

WTOREK 19.08 2014 GODZ.18.30
Justin Lamy 08.03.1990 skrzypce/violin – J.S.Bach – Allemande i Courante z II Partity d-moll BWV 1004, Niccolo Paganini – Kaprys Nr 24 con Variazioni
Monika Chmielewska 28.10.1990 skrzypce/violin – Eugene Ysaye – Sonata na skrzypce solo a-moll nr 2, op. 27 cz. I Obsession, Prelude, cz. II Malinconia, cz. III Danse des ombres cz. IV Les Furies
Katarzyna Stasiewicz 15.07.1993 wiolonczela/cello – Witold Lutosławski – Wariacja Szwajcarska
Lena Tiefenthaler 05.10.1996 wiolonczela/cello – DAvid Popper – Polonaise de Concert – fortepian – Maja Sterczyńska
Aleksander Daszkiewicz 12.02.1994 szkrzypce/violin – Krzysztof Penderecki – Cadenza
Zofia Ziemkiewicz 08.09.1996 wiolonczela/cello – Dmitri Shostakovich – Sonata d-moll op.40 cz. I Allegro non troppo cz. II Allegro – fortepian Maja Sterczyńska

ŚRODA 20.08 2014 GODZ.18.30
Martyna Łukasik 27.01.1995 skrzypce/violin – J.S.Bach – Sonata g-moll Nr 1 BWV 1001 Adagio & Fuga
Jonas Krummenacher 08.05.1995 wiolonczela/cello – Bernhard Romberg – Koncert D-dur op.3 nr 2 cz. I Allegro moderato – fortepian – Maja Sterczyńska
Inese Fedorovska25.04.1987 skrzypce/violin – Henryk Wieniawski – Polonez koncertowy A-dur – fortepian Grzegorz Skrobiński
Katarzyna Olejnik 13.03.1989 wiolonczela/cello – Joseph Haydn – Koncert wiolonczelowy D-dur cz. I Allegro moderato – fortepian Maja Sterczyńska
Anna Kaczmarek 13.08.1987, Adam Czermak 21.07 1983 – Dmitri Shostakovich – Pięć utworów na dwoje skrzypiec i fortepian – fortepian Grzegorz Skrobiński
DominikaPrzech 12.10.1985 skrzypce/violin – Jan Sebastian Bach – Sonata Nr 1 g-moll BWV 1001 Adagio i Fuga, Jean Sibelius – Nokturn op. 51 Nr 3 – fortepian Grzegorz Skrobiński
Paulina Kucharczyk 04.12.1992 skrzypce/violin – Pantscho Wladigeroff – CHant z Suitty bułgarskiejop. 21 – fortepian Tatiana Pavlichuk
Paulina Kulej 09.05.1992 wiolonczela/cello – Ernest Bloch – Prayer from Jewish Life, Edward Elgar – Koncert wiolonczelowy e-moll op 85 cz. I Adagio cz. II Allegro molto – fortepian – Maja Sterczyńska
Alicja Kozak 02.10.1993 wiolonczela/cello – Krzysztof Penderecki – Per Slava
Agata Muchalska 07.04.1992 skrzypce/violin – Maurice Ravel – Tzigane – fortepian – Grzegorz Skrobiński

 
CZWARTEK 21.08 2014 GODZ.18.30
Aleksander Daszkiewicz 12.02.1994 skrzypce/violin – J.S.Bach – Fuga z III Sonaty C-dur
Antoni Orłowski 09.01.1998 wiolonczela/cello – Luigi Bocherini – Koncert wiolonczelowy B-dur cz. I Allegro moderato kadencja: Antoni Orłowski – fortepian Maja Sterczyńska
JiaBin CHen – Chiny skrzypce/violin – Henryk Wieniawski – Polonez koncertowy A-dur – fortepian Grzegorz Skrobiński
Lena Tiefenthaler 05.10.1996 wiolonczela/cello – Gaspar Cassado – Sonata en stilo antiquo espanol cz. I Introdukcja i allegro – fortepian – Maja Sterczyńska
Amelia Maszońska 20.07.1993 skrzypce/violin – Giuseppe Tartini – Sonata z diabelskim trylem – fortepian Tatiana Pavlichuk
Monika Wursten 28.10.1996 wiolonczela/cello – Joseph Haydn/ David Popper – Koncert nr 5 C-dur cz.I Allegro moderato – fortepian Maja Setrczyńska
Dominika Przech 12.10.1985 skrzypce/violin – Karol. Szymanowski -„Źródło Aretuzy” z cyklu „Mity” – fortepian – Grzegorz Skrobiński, Nicolo Paganini – Kaprys nr 22, Kaprys nr 23
Bogumił Hausenplas 26.09.1994 wiolonczela/cello – Edouard Lalo – Koncert na wiolonczelę d-moll cz. I Prelud – fortepian – Grzegorz Skrobiński
Jan Snakowski 03.11.1990 skrzypce/violin – Eugene Ysaye – Sonata na skrzypce solo nr 4, op. 27 cz I. Allemande, cz II Sarabande, cz. III Finale, Piotr Czajkowski – Walc – Scherco op. 24 – fortepian Tatiana Pavlichuk
Katarzyna Stasiewicz 15.07.1993 wiolonczela/cello – Ludvig van Beethoven – Sonata D-dur op.103 nr 5 na fortepian i wiolonczelę cz. I Allegro con bio – fortepian Maja Sterczyńska
Monika Chmielewska 28.10.1990 skrzypce/violin – Nicolo Paganini – Taniec czarownic – fortepian Tatiana Pavlichuk

PIĄTEK 22.08 2014 GODZ.18.30
Gabriela Kawecka 26.10.1995 skrzypce/violin – Jan Sebastian Bach -II Sonata a-moll BWV 1003 cz. I Grave, cz IV Allegro
Dominika Przech 12.10.1985 skrzypce/violin – K. Szymanowski – „Narcyz” z cyklu „Mity” – fortepian – Radosłw Kruk
Aleksander Daszkiewicz 12.02.1994 skrzypce/violin – Henryk Wieniawski – Kocert fis-moll op 14 nr 1, cz. II Larghetto cz.III Rondo – Allegro – fortepian – Grzegorz Skrobiński
Jonas Krummenacher 08.05. 1995 wiolonczela/cello – Gaspar Cassado – Reqiebros – fortepian Tatiana Pavlichuk
Celina Kotz 17.05.1994 skrzypce/violin – J. Sibelius – Koncert skrzypcowy d-moll cz. I Allegro moderato -fortepian – Grzegorz Skrobiński
Aleksandra Hermanowska 05.08.1992 wiolonczela/cello – J. Brahms – Sonata na fortepian i wioloncze e-moll op.38 cz. I Allegro non troppo – fortepian – Maja Sterczyńska
Mateusz Makuch 15.10.1994 skrzypce/violin – Fritz Kreisler – Recitavito i Scherzo i Scherzo Kaprys op. 6
Adam Mazurek 28.04.1994 wiolonczela/cello Piotr Czajkowski – Wariacje na temat rococo – fortepian Maja Sterczyńska
Alicja Kozak 02.10.1993 wiolonczela/cello – L. va. Beethoven – Sonata C-dur n2 4, op. 102 Nr 1 cz. I Andante – Allegro vivace – Fortepian Maja Sterczyńska
Justin Lamy 08.03.1990 skrzypce/violin – Johannes Brahms – Koncert D-dur op. 77 cz.I Allegro non troppo – fortepian – Grzegorz Skrobiński
Zofia Ziemkiewicz 08.09.1996 wiolonczela/cello – D. Poppe – Rapsodia węgierska op.68 – fortepian Maja Sterczyńska
JiaBin Chen Chiny – Cezar Franck – Sonata A-dur cz.I Allegretto moderato – fortepian Grzegorz Skrobiński
Jan Mazur 16.05.1990 skrzypce/violin – Eugene Ysaye – Sonata na srzypce solo nr 4, op. 27 cz. I Allemande, Witold Lutosławski – Subito – fortepian Tatiana Pavlichuk
Ilona Basiak 18.08.1992 wiolonczela/cello – S. Rachmaninov – Sonata g-mol op. 19 na fortepian i wiolonczelę cz. III Andante, cz. IV Allegro mosso – fortepian Grzegorz Skrobiński

Grand Prix Festiwalu otrzymała Celina Kotz. Tytuł Osobowości Muzycznej: Agata Nowak (skrzypce), Dominika Przech (skrzypce), Jan Mazur (skrzypce), Aleksander Daszkiewicz (skrzypce), Ilona Basiak (wiolonczela) oraz Amelia Maszońska (skrzypce).
Nagrody pozaregulaminowe:
– dla najlepszego studenta spoza Polski: Lena Tiefenthaler (Szwajcaria, wiolonczela)
– nagroda specjalna – udział w Master Class w Madrycie w 2015: Zofia Ziemkiewicz (wiolonczela)
– dla młodego talentu: Antoni Orłowski (wiolonczela)
 
 
 
 
 

01.08.2014, godz.19 00 – Natalia Wegner / Bogdan Wegner – malarstwo


 
Natalia Wegner urodzona w1974 roku w Poznaniu. Absolwentka Państwowego Liceum Sztuk Plastycznych w Poznaniu. Studia w Akademii Sztuk Pięknych w Poznaniu w latach 1994-1999. W 1998 r. otrzymała stypendium Ministra Kultury i Sztuki. W 1999 r. obroniła dyplom z wyróżnieniem w Pracowni Drzeworytu prof. Zbigniewa Lutomskiego. Pracowała w Wyższej Szkole Sztuki Stosowanej Schola Posnaniensis jako asystentka w pracowniach rysunku i malarstwa prof. Andrzeja Macieja Łubowskiego. Obecnie jest asystentką w XII Pracowni Rysunku prof. Ireneusza Domagały na Uniwersytecie Artystycznym w Poznaniu. W 2011 roku obroniła pracę doktorską pt. „Nokturny”. Zajmuje się rysunkiem i malarstwem.
 

 
Bogdan Wegner urodzony w 1946 roku w Czempiniu. Absolwent Liceum Plastycznego w Poznaniu. Studia w PWSSP w Poznaniu (obecnie Uniwersytet Artystyczny). Dyplom z wyróżnieniem z malarstwa w pracowni Profesora Stanisława Teisseyre w 1972 roku. Jest profesorem zwyczajnym na Uniwersytecie Artystycznym w Poznaniu. Malarz, pedagog. Malarstwo prezentował na kilkudziesięciu wystawach w kraju: Poznań puttygen , Gniezno, Warszawa, Szczecin, Wrocław, Radom, Mosina, Łódź, Olsztyn, Częstochowa, Bielsko-Biała, Katowice, Bydgoszcz, Zakopane i za granicą: Niemcy, Belgia, Szwecja, Francja, Słowacja, Litwa.
 

 
 

Od porządku myśli ku żywiołowi materii, wody, powietrza i ognia.

Regały biblioteczne, nieważne, czy w naukowej książnicy znamienitego wydawnictwa, czy w bibliotece gminnej, czy w zachowanej jeszcze gdzieś przypadkiem (wobec powszechności e-booków i tabletów) – skromnej biblioteczce domowej – nabierają wymiaru symboli. Porządek i asceza, rzędy opasłych woluminów, zbiory książek – owych magicznych przedmiotów, których przeznaczenia dociekać będą bezskutecznie ci, którzy nadejdą kiedyś, pewnie setki lat po nas, rzędy pochylonych tomisk oprawnych w grubą tekturę, opatrzoną reliefem nadruku, łączących w sobie nietrwałą strukturę papieru z mocą, wielkością i trwałością myśli człowieka. Groteskowy absurd porządku i ascezy wobec bezużyteczności przedmiotów, których do niedawna jeszcze nie wypadało nie posiadać i nie znać.

W pracach Bogdana Wegnera, w kompozycjach znacznych rozmiarów, monumentalnych i jednocześnie pełnych radosnej przekory, pasji komentatora-prześmiewcy, w kompozycjach których rytm wyznaczają surowe, chropawe dechy podobrazia, w formach ciężkich od balastu tworzywa plastycznego, materii, faktury – powraca motyw biblioteki, który zapewne tylko współczesnemu, uzależnionemu od technik komputerowych człowiekowi – może wydawać się obcy i nieco archaiczny, być może znaczeniowo pusty i treściowo przebrzmiały.

Dla bohatera prozy Luisa Borgesa biblioteka była symbolem wszechświata, skomplikowanym systemem podestów i galerii, przez który przechodziły spiralne schody, które „zapadały się i wznosiły ku odległym okolicom”. W sieniach znajdowało się lustro „przedstawiające i obiecujące nieskończoność”.

W znanej powieści Umberto Eco labirynt biblioteki wiódł po linii koła lub spirali ku mrocznym, zagadkowym przestrzeniom, w których czas życia nakładał się na czas umierania, czas porządku na czas zupełnego chaosu, niebytu, czas konstrukcji, kreacji na czas ostatecznego zniszczenia, atomizacji, rozpadu, gdyż „jedne pokoje dają dostęp do kilku innych, inne do jednego tylko, i można zadać sobie pytanie, czy nie ma takich, które nie prowadzą do żadnych dalszych”.

Tak, więc biblioteka fascynowała pisarzy i artystów „od zawsze”, intrygowała jako miejsce szczególne, obciążone znaczeniami, otwierające się ku nowym, niezbadanym przestrzeniom, jako miejsce symbolizujące labirynt świata trwającego poza czasem i intencją, wolą człowieka.

Nieprzypadkowo także z obrazem biblioteki wiązano metaforyczny obraz zwierciadła, tafli, czy lustra. W malarstwie Bogdana Wegnera przestrzeń biblioteki otwiera się nagle ku innym, metafizycznym obszarom, pozwala zajrzeć w głąb otchłani i czeluści wiodących ku żywiołowi wody i powietrza, ku światom skąpanym w czystych, mocnych błękitach.

Niezbyt odległe echa owych intensywnych, wyrazistych błękitów odnaleźć można w abstrakcyjnych kompozycjach Natalii Wegner, malarki zafascynowanej tajemnicą wszechświata, kosmosem, żywiołem powietrza i ognia, a więc tym wszystkim, co pierwotne, co zakorzenione w psychice człowieka na prawach archetypu i znaku. Autorka takich kompozycji jak „Mars”, „Soczewka”, czy „Profil” wydaje się być zainteresowana przede wszystkim konstrukcją, strukturą obrazu, którego ład wyznaczają geometryczne podziały, pozostające w opozycji do istoty i charakteru, głębokiego znaczenia plamy, kładzionej z rozmachem, płasko, po formie zasugerowanego (zwykle białym) obrysem przedmiotu.

Pojawia się tutaj zatem wyrazisty, przemyślany kontrast między linią, znaczącą precyzyjnie granice barw i wprowadzającą tym samym różne punkty widzenia tego samego obiektu, profilu, sylwety, a szkicowymi, przenikającymi się smugami i plamami, wykorzystującymi elementy niedookreślone, celowo niedopowiedziane, znaczone tylko specyficzną formą, wynikającą z malowania niemal suchym pędzlem, operowania tak zwaną „przecierą”.

Zarówno prace Natalii jak i Bogdana Wegnera wydają się funkcjonować na granicy dwóch, wzajemnie warunkujących się i dopełniających światów. Pierwszy z nich to wynik zainteresowania materią, tworzywem dzieła, którego istotę można by sprowadzić do odkrywania kolejnych warstw, ujawniania w obecności i przed oczami zaintrygowanego widza tego, co nazwać by można umownie utajonym życiem przedmiotu. Drugi z nich sugeruje obecność nieco wyalienowanego, wyizolowanego komentatora, obserwatora zapisanych na płótnie zdarzeń, którego specyficzna postawa prowadzi do podjęcia (niezależnie od zmysłowości pokazanych na wystawie prac) intelektualnej gry z odbiorcą wpisanym, „zakodowanym” w dziele.

To właśnie z myślą o jego wrażliwości i wiedzy wprowadza się elementy zapożyczone z odmiennej estetyki i kultury, tak bardzo, zaskakująco obce, że prowadzące do zakwestionowania wszystkiego, co zostało „utrwalone na płótnie”, a co wymaga weryfikacji, reinterpretacji, subiektywnej, emocjonalnej analizy.

Taką rolę pełnią papierowe stateczki (przeniesione zapewne ze świata dziecięcych marzeń i snów o wielkim, pełnym przygód żeglowaniu) zestawione z artystycznym zapisem gęstej i mrocznej atmosfery, panującej w porcie, pokazane w kompozycji „Zatoka Perska” Bogdana Wegnera. Podobną funkcję meta znaku pełni w pracy Natalii Wegner, w „Kompozycji krzyżowej” – motyw przecinających się pod kątem prostym form, z wyrazistym kadrem, miniaturą obrazu w centralnym punkcie całej struktury, układu z dominującą, wszechobecną, płasko kładzioną czernią.

Wydaje się także, że pokazane w ramach obecnej ekspozycji prace (bywalcom pilskiego BWA znane są bowiem obrazy obojga artystów z wystaw wcześniejszych, ukazujących twórczy dorobek grupy związanej z Mosiną) demonstrują dwa, jakże w istocie odmienne, znamionujące odrębne, sobie tylko właściwe podejścia do warsztatu pracy malarza.

W obrazach Bogdana Wegnera widzimy szereg równoległych, pokazanych z pozornym dystansem i niemal bez emocji światów, których utajoną moc i ładunek umiejętnie tłumionych uczuć zdradza przede wszystkim faktura. W malarstwie Natalii – zmagają się żywioły, liczy się przede wszystkim ekspresja, emocja, niezłagodzona przez chłodną kalkulację, czy intelektualną grę, ale gdzieś pod powierzchnią, gdzieś poza kadrem obrazu wyczuwa się ów filozoficzny i estetyczny dystans, który czyni dzieło sztuki uniwersalnym, nieprzemijającym, istotnym.
Nie ma tu zatem podziału (tak lubianego przez feministyczną krytykę) na „męski” i „kobiecy” punkt widzenia, mimo że nieustannie pobrzmiewa gdzieś w historii i teorii artystycznego przekazu koncepcja mężczyzny „z Marsa” i kobiety z (odmiennej kulturowo) Wenus. Świat Marsa i świat Wenus przenikają się bowiem i współbrzmią, pozostawiając obszerny margines niedopowiedzenia, swobody i odmienności domniemanym mieszkańcom owych nierozpoznanych do końca, tajemniczych i odległych planet.
 

Małgorzata Dorna