Triumf chamstwa

Triumf chamstwa

Internet powołał do życia specjalistów od wszystkiego. Każdy z nich zna się na wszystkim, a nawet jak się nie zna – to się wypowiada nie przebierając w słowach. Sądzą, że obrażanie innych jest równoznaczne z wolnością słowa.

Rozumiem, że można się z czymś nie zgadzać, być innego zdania, przekonania, wyznania i należeć do innej partii. Pytanie tylko, dlaczego nie można konwersować z kulturą i szacunkiem dla rozmówcy? Czy chamstwo stało się standardem?

*

Życie pokazuje, iż zwłaszcza w polityce chamstwo rośnie w siłę. Politycy niemal codziennie dają upust swym negatywnym emocjom. Wydawało się, że kiedy Lepper powiedział w Sejmie: „Wersalu już tu nie będzie”, to gorzej być nie może. A jednak gdy słucham tego, co dziś wygadują parlamentarzyści, dochodzę do wniosku, że czasy Leppera to jednak był wersal. Kiedyś wypowiedzi z gatunku męskiej szatni, były wypadkami przy pracy. Politykowi coś się wymsknęło i potem za to przepraszał, a dziś przeciwnie, politycy są dumni z wypowiedzi, którymi zdołają zaszokować.

Przekonanie, że dobry cytat wart jest każdej ceny, zdominowało debatę polityczną. Politycy wiedzą, że odbiorcy szybko obojętnieją, więc trzeba serwować im coraz ostrzejsze i bardziej kontrowersyjne wypowiedzi. Dla nich ważniejsze jest to, jak mówią, a nie to, co mówią. Z jakim temperamentem, z jakim zaangażowaniem Download extraputty cnet , jak dobierają słowa. Ponieważ wiedza o istocie problemów, zrozumienie tego, co się wokół nas dzieje, jest u polityków coraz mniejsze, to muszą nadrabiać brutalnością. Muszą zadawać ciosy, bo merytorycznej dyskusji na argumenty nie są w stanie już prowadzić.

Pamiętam (jako asystent senatora Stokłosy i równocześnie sprawozdawca parlamentarny „TN”) sejm i senat z lat 90 – tych i początków XXI wieku. Na Wiejskiej panowała wtedy atmosfera sporu i dyskusji o rzeczy dla kraju istotne. Dziś tamtych „sweterkowych” parlamentarzystów zastąpiła armia postaci w garniturach com.html , które myślą tylko o tym, jak najlepiej wypaść w mediach. W tym miejscu można przypomnieć posła Roberta Węgrzyna (PO), który zasłynął wypowiedzią: „z gejami to dajmy sobie spokój, a z lesbijkami to chętnie bym popatrzył”, czy posła Artura Górskiego (PiS), który po wyborze Baracka Obamy na prezydenta USA z sejmowej mównicy obwieścił „koniec cywilizacji białego człowieka”. Elegancja wypowiedzi nie jest już w modzie. Teraz trzeba być chamem, prostakiem, trzeba walić poniżej pasa Vigilix user setup , aby być usłyszanym.

Powodem jest straszna linia podziału, linia nienawiści dzieląca Polaków. Kiedyś – a widziałem to wielokrotnie – najbardziej zaangażowani adwersarze z sali sejmowej w kuluarach podawali sobie ręce, rozmawiali ze sobą jak ludzie. Często spotykałem ich potem na wspólnej wódeczce w restauracji sejmowej. Dziś nienawidzą się tak samo przed i poza kamerą. Od katastrofy smoleńskiej nie potrafią ze sobą rozmawiać. Swoistą cezurą była debata smoleńską, na której sponiewierano Ewę Kopacz za to, że miała odwagę pojechać do Smoleńska i być przy zamykaniu trumien, gdy inni stchórzyli. Wylano wtedy na jej głowę kubły oszczerstw i podłości. To była egzekucja. Okazało się, że w polityce można powiedzieć wszystko. Nawet bez żadnych dowodów posądzić premiera o zamordowanie prezydenta.

Politycy są przekonani, że wszystkim rządzą emocje. Programy wyborcze zostały zastąpione akcjami wizerunkowymi. Debaty – kłótniami, w których idzie tylko o to, by się wzajemnie przekrzyczeć. Zasada: nieważne, jak mówią, byleby mówili, zbiera dziś w polityce obfite żniwo.

*

Chamstwo, które opanowało polską klasę polityczną, zainfekowało społeczeństwo. Stykamy się z nim niestety bardzo często. Od Internetu począwszy a na komunikacji miejskiej, przez biura, po … domy naszych znajomych i krewnych skończywszy.

Zastanawiam się: z czego to wynika, bo nie sądzę, aby politycy byli tu jedynymi winowajcami. Czy aż tak zaszkodziło nam czterdzieści z górą lat PRL -u, czy raczej współczesność rozpędzona i zadyszana, pogoń szczurów za awansami i pieniędzmi? Nie do końca ową gburowatość rozumiem puttygen , bo przecież gdzieś tam w świecie wciąż powiadają: „szarmancki jak Polak”.

A może już tak nie mówią? Może to tylko wspomnienie dawnych lat?

Zbigniew Noska

0 Replies to “Triumf chamstwa”

  1. I to jest właśnie dowód na to, na czym polega nasza edukacja w szkołach. Moje pokolenie i trochę młodsze, moim zdaniem są pokoleniami straconymi. Wszczepiono nam mentalność, że wszystkie trudne sprawy rozwiąże za nas ktoś. Najlepiej państwo. Ktoś przyjdzie, zadecyduje, da. Wszystko na rozkaz i z literą prawa. Broń Boże abyśmy wpadli przez przypadek w jakieś niepotrzebne kłopoty. I okazuje się, że niczego się nie nauczyliśmy. Dalej wychowujemy podobnie pokolenia młodych Polaków, którzy ze szkoły wynoszą tabelki, definicje, formułki, odklepują bezdusznie zdrowaśki, ale w praktyce nie potrafią tej wiedzy zastosować. Bo co z tego, w szkole na lekcji nauczyciel pokaże mi gwóźdź i szczegółowo omówi z jakiego materiału został zrobiony z jakich części się składa, kiedy mi nie pokarze i nie nauczy jak go zastosować w praktyce.

    Obserwuję dzisiejszą młodzież. Często przysłuchuje się ich rozmowom. I niestety niejednokrotnie napotykam na ignorancję. Jakby mówili, a do czego to czego mnie uczą przyda mi się w życiu? I w pewnym sensie mają rację.

    Jestem starszym facetem i też złapałem się na tym, że przez wiele lat nie miałem pojęcia jak pomóc drugiej osobie, która nagle zachoruje. Dowiedziałem się dopiero i wiem to na pewno, kiedy sam poważnie zachorowałem.

    To bardzo smutne. Brak umiejętności to jedna sprawa, a unikanie działania i podejmowanie decyzji to druga.

    Mając tego świadomość musimy wiedzieć, że może przyjść taka chwila, że sami będziemy potrzebować pomocy i wtedy się nie zdziwmy, że większość z ludzi odwróci się udając, że nie zauważyli i nagle gdzieś się spieszą. I jeżeli przeżyjemy będziemy mogli ponarzekać, jaki to ten naród jest znieczulony. To w najlepszym przypadku. Często bywa jednak tak, że takiej możliwości z wiadomych względów zostaniemy pozbawieni. To wtedy zostanie nam narzekanie w chórze Aniołków.

  2. Nie zgadzam się z panem. Pytałem ojca jak to było i powiedział mi, ze za komuny w szkołach był przedmiot pod nazwą po ( przysposobienie obronne ) i tam tego uczono, choć był on chyba tylko w szkołach srednich. Dokładnie ojciec juz tego nie pamięta.

  3. Przeczytałem niniejszy felieton i zwróciłem szczególną uwagę na następujący fragment: „Epatowanie śmiercią to dziś ulubiona metoda mediów walczących z sobą o czytelnika i …. kasę. Dotyczy to niestety także mediów regionalnych i lokalnych, co dowodzi – delikatnie rzecz nazywając – braku empatii wobec rodziny zmarłego.(…)”
    PANIE REDAKTORZE, niech Pan spojrzy do Tygodnika Nowego nr 8 z 25.02.2014 r. na stronę A3 jaki tam jest artykuł – „TRAGEDNIA NA FORUM ROLNICZYM” autorstwa P.Zdunka.
    Widac, że gazeta którą Pan reprezentuje też zalicza się do grona EPATUJĄCYCH ŚMIERCIĄ – walcząc o czytelnika i kasę….

  4. Widać, że nie zaliczyłes ogólniaka. Taki przedmiot był i nie miał – jak twierdzi mój tato – nic wspólnego z ideologią. To było przysposobienie czysto wojskowe. Strzelanie, opatrywanie ran, zachowanie w trakcie ataku nuklearnego itp.

    1. Nie miałem szczęścia kończyć LO. Moje losy pod tym względem były inne. Jeżeli uczono tego wszystkiego na lekcjach przysposobienia obronnego, to dlaczego mamy tak niski poziom wiedzy właśnie pośród tej generacji Polaków, która takie szkolenia przechodziła? Pomijam już wpojenie chęci pomagania drugiemu człowiekowi.
      Od po prostu odklepane zajęcia, co z „dobrym” skutkiem kontynuuje się do dziś.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *