Ubaw po pachy

Ubaw po pachy

W minionym tygodniu telewizja „zmusiła” mnie do zainteresowania obradami komisji sejmowej powołanej do wyjaśnienia afery Amber Gold. Transmisja z przesłuchania byłego ministra transportu Sławomira Nowaka szła bowiem na żywo we wszystkich kanałach informacyjnych. Choć dotąd skrzętnie unikałem tego tematu puttygen download , czując absmak po poprzedniczkach komisji, nie żałuję. Miałem ubaw po pachy.

Oto bowiem spotykają się teoretycznie poważni ludzie zajmujący odpowiedzialne funkcje w państwie. Mają rozwikłać zagadkę afery Amber Gold, która kosztowała oszczędności życia tysiące Polaków. A zamiast tego oglądamy kabaret.

Przewodnicząca Wassermann jest zajęta głównie akcentowaniem swojej pozycji, wdając się z zabawne spory formalnoprawne  W trakcie przesłuchania Sławomira Nowaka nie pozwoliła mu korzystać z notatek. Potrzebna była opinia sejmowych prawników, we wszystko wmieszała się opozycja, w końcu ku niezadowoleniu przewodniczącej okazało się, że Nowak może korzystać z notatek, ale musi mówić samodzielnie. Dlatego posłanka PiS postanowiła pilnować, gdzie wodzi wzrokiem Nowak, i strofować go, kiedy spoglądał na kartki.

– Zostawił pan bałagan, katastrofę i naraził nasze bezpieczeństwo – wypaliła już na samym początku do byłego ministra. Innymi słowy błyskawicznie orzekła o jego winie. A przecież komisja działa na podstawie ściśle określonych reguł. Obowiązuje tam kodeks postępowania karnego, a komisja ma zadawać pytania, a nie osądzać. Jej celem jest odkrycie prawdy. Przewodnicząca jako rzekomo znakomita prawniczka powinna wiedzieć, że na takie wnioski może sobie ewentualnie pozwolić na zakończenie prac, a nie na ich początku.

*

Przed laty konkurencję kabaretom udanie robiły tropiące „grupę trzymającą władzę” Anita Błochowiak i Renata Beger. Teraz do tego grona sejmowych śledczych dołączył Marek Suski, który zabłysnął po raz pierwszy podczas przesłuchania prezesa Sądu Okręgowego w Gdańsku Ryszarda Milewskiego. Świadek ów musiał zmierzyć się z serią pytań posła. Jedno z nich dotyczyło znajomości z rzekomo bardzo wpływową w wymiarze sprawiedliwości osobą znaną pod pseudonimem „Caryca”. Ryszard Milewski bez namysłu odparł, iż nikogo takiego nie zna. I dodał, że jedyna znana mu caryca to Katarzyna. Każdy, kto uważał na lekcjach historii w podstawówce powinien zrozumieć, iż było to ironiczne odniesienie do legendarnej XVIII-wiecznej władczyni Rosji. Polityk PiS tej wiedzy nie miał i poruszony tym, że już wyciągnął od przesłuchiwanego imię, zaczął dopytywać także o nazwisko. Kiedy Milewski karnie podał, że chodzi o Katarzynę Wielką, przed śmiechem nie mogli pohamować się nawet jego partyjni koledzy. – Co w tym śmiesznego? – pytał zaskoczony poseł.

W trakcie przesłuchania Krzysztofa Wicherka, byłego właściciela Jet Air Poland Putty.exe free download cnet , poprzednika OLT Express pojawiła się informacja, że sztab „jednego z kandydatów na prezydenta w 2010 roku wynajął samolot” właśnie jego linii. Suski błyskawicznie poczuł krew, być może wymarzył sobie powiązanie Bronisława Komorowskiego z aferą i zaczął dopytywać: – Pan się pochwalił tym kandydatem, to może pan nazwisko zdradzić? Jakież było jego zaskoczenie, kiedy okazało się, że z usług Jet Air korzystał… Jarosław Kaczyński. Natychmiast stracił rezon. Zamilkł jak grób. Natomiast z sali padło pytanie golf.html , czy prezes PiS płacił… gotówką. Bo jak wiadomo, konta w banku nie ma.

*

Opary absurdu unoszące się w sejmowej sali doskonale wyczuwają przesłuchiwani. Wspomniany już przeze mnie minister Nowak, kiedy był pytany o towarzystwo, w którym zwykł oglądać mecze Lechii Gdańsk na trybunie VIP gdańskiego stadionu, odparł bez wahania, że także z … Jackiem Kurskim. Gdy poseł Suski z kolei dopytywał Sławomira Nowaka o znajomość z prezydentem Gdańska Adamem Adamowiczem, ten natychmiast wyczuł okazję do złośliwości wiedząc, że Adamowicz ma na imię Paweł. Uparcie więc twierdził Aloha enterprise support phone number , że Adama Adamowicza nie zna.

*

Wczytując się w opinie internautów nie trudno zauważyć, że kiedy zbliża się transmisja z obrad komisji, widzowie zamiast wyjaśnienia afery czekają na kolejne gafy: Co powie poseł Marek Suski? Jak zachowa się Małgorzata Wassermann? Tak jakby wszyscy zapomnieli, po co w ogóle ta komisja powstała.

Nietrudno też odnieść wrażenie, że niektórym posłom bardziej zależy nie na rozwikłaniu afery, a na promowaniu siebie samych. W blasku fleszy nikt nie chce sobie pozwolić na bycie nijakim. A że wiedzy i inteligencji brakuje, stają się śmieszni.

Zbigniew Noska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *